|
Co z tą nazwą? Ponieważ coraz częściej padają pytania dotyczące nazwy "Zajazdu Bardów", a co za tym idzie, o to, czy w Kowalach Oleckich, czy w Gołdapi odbywa się ten "prawdziwy" zajazd, postanowiłem sprawę ostatecznie objaśnić. By uniknąć niedomówień i niezdrowych domysłów, przytoczę kilka faktów: 1. W 2001 roku otrzymałem od Zbyszka Mieruńskiego (dyrektora Domu Kultury w Gołdapi) propozycję powołania do życia jakiejś imprezy. Złożyłem mu pisemną ofertę z programem i kosztorysem imprezy o nazwie (przeze mnie wymyślonej) "Zajazd Bardów". 2. Pierwszy "Zajazd Bardów" odbywał się w zajeździe "Pod Piękną Górą". Opracowałem program, zaprosiłem wykonawców, prowadziłem tę imprezę, podpisywałem z nimi umowy i rozliczałem. 3. Drugi i trzeci "Zajazd Bardów" odbył się na sali widowiskowej w Domu Kultury w Gołdapi. Nadal prowadziłem tę imprezę, decydowałem o doborze wykonawców i programie. Organizowałem reklamę i pozyskiwałem patronów medialnych. Byłem też pomysłodawcą "Konkursu o ślad" - przeznaczonego dla młodych wykonawców piosenki autorskiej. 4. Wszystkie koncerty nagrywałem za zgodą wykonawców. 5. Po trzecim "Zajeździe Bardów", kiedy miałem gotowy materiał na składankową płytę poświęconą imprezie, gdy doszło do rozliczeń, dowiedziałem się od dyrektora Mieruńskiego, że mi nie wypłaci (w umówionej wcześniej kwocie) honorarium za moją pracę przy trzeciej edycji zajazdu, oraz za trud poniesiony podczas przygotowań materiału na płytę. Dodam, że jeśli chodzi o mnie, to jak zwykle wywiązałem się z absolutnie wszystkich punktów ustaleń. 6. I żeby była jasność: nie o kasę mi szło. Gdyby o nią chodziło, to szumu bym narobił zaraz po trzecim zajeździe. Chcę tylko pokazać, w jaki sposób została potraktowana moja praca i trud, których zwieńczeniem była płyta. Ja, mimo przeszkód, umów, nawet tych słownych, dotrzymałem. Wyłożyłem prywatne pieniądze, ale płyta się ukazała. 7. Zostałem dyrektorem GCKiS w Kowalach Oleckich i postanowiłem kontynuować cykl imprez pod wymyśloną wcześniej przeze mnie nazwą "Zajazd Bardów". 8. Na wiosnę 2005 dyrektor Mieruński złożył mi wizytę w GCKiS i zaproponował, byśmy wspólnie organizowali jedną imprezę, w tym samym czasie, z tymi samymi artystami - w Kowalach Oleckich i w Gołdapi. Odrzekłem, że aby rozmawiać o przyszłości, należy rozliczyć przeszłość, czyli, że oczekuję na wypłacenie mi reszty honorarium za trzeci "zajazd". Dyrektor odpowiedział, że nie zapłaci. 9. Latem 2005 podczas osobistej rozmowy z dyrektorem Mieruńskim zaproponowałem mu, byśmy się dogadali, czyli by on robił w Gołdapi "Zajazd Bardów pod Piękną Górą", a ja w Kowalach "Zajazd Bardów pod Szeską Górą". Zasugerowałem też, by w ogóle odstąpił, od tej nazwy. Rzuciłem kilka luźnych propozycji innych nazw. Dyrektor Mieruński niczego nie obiecywał poza tym, że się zastanowi. 10. Na początku grudnia zatelefonowałem do dyrektora Mieruńskiego i zapytałem, co z tą nazwą? W odpowiedzi usłyszałem, że dyrektor był na OPPIE i w Warszawie wielu artystów wypytywało go o "Zajazd Bardów", a wobec takiego zainteresowania on nie zamierza rezygnować z tej nazwy. 11. Po konsultacji z prawnikiem zredagowałem odpowiednie pisma, zgromadziłem dokumentację, zleciłem wykonanie logo (za które zapłaciłem), wypełniłem wniosek i 15 grudnia 2005 roku zgłosiłem nazwę "Zajazd Bardów" jako znak towarowy do Urzędu Patentowego Rzeczpospolitej Polskiej w Warszawie. Dokonałem też związanych z tym wszelkich opłat. 12. Dzień później, czyli 16 grudnia 2005 wysłałem listem poleconym na ręce dyrektora Mieruńskiego informację o zgłoszeniu przeze mnie znaku, oraz o prawnych konsekwencjach w przypadku bezprawnego jego użycia. 13. Niespełna miesiąc później, bo 10 stycznia 2006 dowiedziałem się, że impreza organizowana przez Dom Kultury w Gołdapi pod koniec stycznia tego roku nosić będzie nazwę "Zajazd Bardów". 14. W rozmowie telefonicznej dyrektor Mieruński potwierdził tę informację. Powiedział też, że otrzymał moją pisemną informację o zgłoszeniu przeze mnie nazwy jako znaku towarowego, że konsultował się z prawnikami i dwukrotnie podkreślił, że wie, co robi. Nadmienił, że to tylko świstek papieru i że mógłbym przynajmniej przysłać mu faksem informację z Urzędu Patentowego o przyjęciu zgłoszenia. 15. Pół godziny po naszej telefonicznej rozmowie wysłałem mu faksem potwierdzenie z Urzędu Patentowego i kopertę w jakiej ono przyszło. 16. Tego samego dnia, po kolejnym telefonicznym zapytaniu redaktora pewnej gazety "co z tą nazwą?" postanowiłem zamieścić ten tekst na stronie internetowej "Zajazdu Bardów". I niech mnie szlag na miejscu trafi, jeśli w tym tekście choćby jedno słowo, czy choćby przecinek, mówią nieprawdę... 17. Gazeta Współczesna 16 stycznia 2006 zamieściła nastepujący artykuł. Ponieważ nie dążę za wszelką cenę do sądowego procesu, natychmiast ponownie wysłałem pismo (za potwierdzeniem odbioru) do dyrektora Mieruńskiego. 18. W związku z tym, że prasa upubliczniła wypowiedź dyrektora Mieruńskiego, pozwolę się do jej fragmentu ustosunkować. "Nie do końca jest również prawdą, jakoby był on pomysłodawcą tej nazwy. Wyszła ona podczas naszych rozmów przed zorganizowaniem pierwszej imprezy" - owszem, prawdą absolutną jest fakt, że tę nazwę wymyśliłem w gabinecie Mieruńskiego i padła ona z moich ust. Dyrektor ją zaakceprował. No i tyle w tym jego udziału. 19. Impreza w Gołdapi pod nazwą "Zajazd Bardów" odbyła się. 20. Skontaktowałem się z prawnikiem. I jeżeli w naszym państwie prawo stanowi prawo, to pozostaje mi tylko czekać na dalszy rozwój wypadków... DWA LATA PÓŹNIEJ... Sprawy w tych sprawach nie dzieją się szybko. Impreza odbywała się w dwóch miejscach pod tą samą nazwą. Zgodnie z przewidywaniami mojego prawnika należało spodziewać się dodatkowego zapytania odnośnie zgłoszonych zastrzeżeń przez Dom Kultury w Gołdapi. Ten czas poświęciliśmy solidnemu zbieraniu dokumentacji (dwa reportaże telewizyjne, jeden radiowy, mnóstwo artykułów prasowych, fotografie, wydawnictwa audio i multimedialne), bo według zapowiedzi prawnika, musiało dojść do sądowego starcia. W międzyczasie doszły mnie "słuchy", że Dom Kultury zamierza odstapić od nazwy "Zajazd Bardów". Dlatego po konsultacji z prawnikiem postanowiliśmy czekać i nie odpowiadać na pismo z Urzędu Patentowego domagającego się dodatkowych wyjaśnień. Pod koniec roku stało się publicznym faktem, że gołdapska impreza odbywać się będzie pod nazwą "Zjazd Bardów". Zmiana niby kosmetyczna, ale nie ma już o co kruszyć kopii. Po otrzymaniu kolejnego pisma z Urzędu Patentowego zamierzamy skorzystać z zawartej tam klauzuli i po kolejnym, tym razem wigierskim "Zajeździe Bardów", bogatsi w profesjonalną dokumentację, złożymy ponownie wniosek o rejestrację nazwy imprezy. Cieszy mnie, że nie doszło do sądowych utarczek i mam nadzieję, że odtąd media będą interesować się istotą obu imprez, czyli muzyką i tekstem, a nie "sensacyjnym" wątkiem z nazwą. A gołdapskiej imprezie życzę jak najlepiej... |
Copyright © Adam Andryszczyk